Unboxing, test i recenzja lampy LED UV: SUN5

 

Jak zapewne pamiętacie z poprzedniego wpisu z recenzją lampy SunUV1,  kilka lamp w swojej „karierze” już przerobiłam i doszłam do wniosku, że warto się moimi doświadczeniami i przemyśleniami podzielić na łamach bloga. Po lampie SunUV1 przyszedł czas na test i recenzję innego modelu, tj. Sun5. Jeśli jesteście ciekawe, jak lampa sprawowała się przez kilka miesięcy użytkowania, to zapraszam do dalszej części wpisu.

Lampa Sun5 dotarła do mnie na przełomie 2016/2017 (nie pamiętam dokładnie, czy odbierałam ją tuż po Świętach czy po Nowym Roku, ale myślę, że tych kilka dni większej różnicy nie robi). Jak zapewne pamiętacie, pierwsza lampa LEDowa, a konkretnie CCFL+LED, którą zakupiłam prawie rok temu, szybko się zepsuła. Postanowiłam wtedy bardziej zgłębić temat lamp i skłoniłam się w stronę chyba najbardziej popularnego modelu czyli SunOne / Sun1 (mój nosił nazwę SUNUV1). Po kilku miesiącach intensywnych testów śmiało mogłam potwierdzić, iż zasługuje na pochlebne opinie i swoją renomę. Mając jednak możliwość przetestowania również innych lamp tego producenta postanowiłam z niej skorzystać i w najbliższych miesiącach podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami w tym temacie.

 

CO JEST W ZESTAWIE?

Lampa tradycyjnie była zapakowana w karton i folię ochronną. Do lampy dołączony był również kabel (ok. 1,8 m długości) z polską wtyczką oraz instrukcja obsługi. Dodatkowo w zestawie mamy plastikowy – zdejmowany spód, co różni ten model od jego poprzednika.

 DESIGN

Lampa wykonana jest ze śnieżno-białego plastiku i ma minimalistyczny aczkolwiek nowoczesny wygląd, dzięki czemu ładnie się prezentuje a przy tym łatwo czyści.  Dzięki niewielkim rozmiarom (ok. 16×22 cm) i małej wadze, sprawdzi się zarówno w domowym zaciszu, profesjonalnym salonie (gdyż takie ma przeznaczenie) jak i u mobilnych stylistek. Na górze znajdziemy oznaczenie modelu, cztery włączniki oraz wyświetlacz. I jest to o tyle wygodna i fajna sprawa, że dzięki niemu wiemy ile czasu pozostało jeszcze do końca utwardzania (czytaj: przeglądania fotek na insta ;)

 WNĘTRZE

Lampa zawiera 24 diody LED. Są to tak zwane Dual LED, które łączą ze sobą dwie długości fali: 365nm i 405nm. W praktyce oznacza to, że utwardzą dosłownie każdy żel czy hybrydę: zarówno tą reagującą na 365nm jak i tą, która utwardzi się w 405nm. Diody są rozłożone na kształt litery „U” – na górze i po bokach, dzięki czemu światło bez problemu dociera w każde miejsce i utwardza produkt nałożony zarówno na kciuki jak i pozostałe paznokcie. I przyznam szczerze, że na początku miałam obawy co do takiego ułożenia diód, gdyż wydawało mi się, że lepszy efekt dałoby rozmieszczenie LEDów na całej powierzchni. Szybko jednak okazało się, że byłam w błędzie i lampa świetnie radzi sobie z utwardzaniem. Na chłopski rozum diody mają przecież utwardzać produkt nałożony na paznokcie a nie na grzbiet dłoni czy nadgarstek;) Istotną kwestią jest też żywotność wspomnianych wcześniej diód, którą producent ocenił na 50000 godzin (dla przypomnienia dałoby to ponad 5,5 roku nieprzerwanej pracy).

2w1

Wspomniałam już o zdejmowanym spodzie lampy. Bardzo lubię takie rozwiązania, gdyż są niezwykle przydatne przy wykonywaniu pedicure (a konkretnie przy utwardzaniu hybryd na paznokciach u stóp) oraz przy czyszczeniu i dezynfekcji. Myślę, że każdy maniak czystości przyzna mi rację :) W prawdzie plastikowy spód nie posiada lustra, które mogłoby dodatkowo odbijać i rozpraszać światło, ale nie zauważyłam, by odbiło się to na „jakości” utwardzania. Podstawa lampy mocowana jest za pomocą czterech wypustek zakończonych magnesem, dzięki czemu możemy ją szybko i łatwo zdjąć lub założyć.

KWESTIE TECHNICZNE

Lampa ma konkretną moc, bo aż 48W. Wyposażona jest w cztery włączniki: trzy standardowe czasy pracy i jeden przełącznik mocy. Do wyboru mamy czas: 10, 30 i 60 sekund. Wciskając dany guzik lampa włączy się na wybrany czas. Czwarty włącznik ma podwójną funkcję. Pierwsza z nich to ON/OFF do włączania i wyłączania lampy a druga to uruchamianie czwartego czasu (99s.) a zarazem opcji „low heat mode”. Czemu ma to służyć? Ograniczeniu uczucia pieczenia, które może pojawić się zwłaszcza podczas utwardzania grubszej warstwy żelu. Jak wspominałam we wcześniejszej recenzji, temperatura utwardzanego żelu dochodzi nawet do 60 stopni Celsjusza!, co można poczuć szczególnie przy niektórych gęstych żelach budujących… Aby ograniczyć to mało przyjemne uczucie, możemy wybrać tryb „low heat mode”. Po około 30 i 50 sekundach działania tego trybu możemy zauważyć, że ilość emitowanego światła się zwiększa. Pamiętajmy jednak, że „skuteczność” trybu zależy od wielu czynników, m.in. od stanu naturalnej płytki paznokcia, indywidualnej wrażliwości na ból (pieczenie), rodzaju oraz grubości nałożonego żelu. W niektórych przypadkach powyższy tryb z pewnością pomoże zniwelować uczucie pieczenia, ale jeśli np. ktoś ma przepiłowaną płytkę i nałoży grubą warstwę gęstego żelu, to nie liczyłabym na cuda…

Oprócz tradycyjnych włączników lampa wyposażona jest również w dwa sensory ruchu, umieszczone na dole przy podstawie lampy. Gdy włożymy dłoń do lampy, ta świeci się nieprzerwanie przez 2 min. Po tym czasie automatycznie się wyłączy, co stanowi zabezpieczenie przed nieumyślnym włączeniem i przegrzaniem lampy.

CZAS UTWARDZANIA – TEST

Najkrótszy czas utwardzania jaki możemy wybrać to 10 sekund. W większości przypadków jest to czas w którym faktycznie produkt się utwardzi. Niektóre produkty i kolory, szczególnie te bardziej napigmentowane, radziłabym jednak utwardzać przez 20-30 sek., dla pewności. Przeprowadzając test lampy zaczynałam utwardzanie od tego najniższego czasu, zwiększając go w razie potrzeby. Kilkukrotnie zdarzało się, że nie miałam 100% pewności czy produkt się utwardził więc na w razie czego wkładałam go ponownie do lampy (co same możecie zobaczyć na teście). Nie mniej muszę zaznaczyć, że o ile żele można „dotwardzać” w razie potrzeby, tzn. jeśli uznamy, że nie są w pełni utwardzone, o tyle w przypadku hybryd nie należy tak postępować! Oczywiście na wzorniku na potrzeby testu można sobie na to pozwolić, ale nie radzę tego robić na paznokciach… Dlatego jeżeli nie jesteście pewne w jakim czasie Wasz produkt się utwardzi, zawsze lepiej sugerować się podpowiedzią na opakowaniu produktu lub wybrać nieco dłuższy czas.  Ja, mimo iż posiadam lampy i produkty utwardzające się nawet w 5 sekund, wolę utwardzać je dłużej (np. 30 sek.) aby mieć dwustuprocentową pewność, że produkt utwardził się nie tylko z wierzchu ale i pod spodem. W dalszej części wpisu tradycyjnie podlinkuję Wam film, w którym pokazuję „na żywo”- bez cięć, jak lampa radzi sobie z utwardzaniem różnych żeli i hybryd.

Żeby test był miarodajny, wykorzystałam hybrydy i żele różnych marek, o różnej (ale raczej wysokiej) pigmentacji i z różnych półek cenowych. Wykorzystałam te same kolory, co w poprzednim teście, aby wyniku nie można było zrzucić na to, że kolory czy produkty są inne.

Na pierwszy ogień poszły więc lakiery hybrydowe: Charbonne (2,60 zł za 1ml), Semilac (4,14 zł za 1ml), Mistero Milano (4,54 zł za 1ml), Indigo (5,50-5,80 zł za 1ml) oraz OPI (7,93 zł za 1ml). Cena za mililitr potwierdza, iż są to lakiery z różnych półek cenowych: od 29 do 119 zł za buteleczkę. I bez względu na to, czy lakier był tani (Charbonne) czy drogi (OPI), o rzadkiej (Charbonne) czy bardzo gęstej (Indigo) konsystencji, neonowy (Mistero Milano) czy nawet czarny (Semilac), to lampa utwardziła je bez większego problemu. Przyznam, że podczas testu nakładałam nieco grubszą warstwę niż robię to podczas manicure, gdzie lepiej jest nałożyć kilka cienkich warstw niż jedną grubą. Neonowy róż z Mistero Milano utwardził się od razu w 10 sekund, co do Indigo i OPI nie miałam pewności, przez co utwardzałam łącznie przez 20 sek, które zalecam też przy czerni Semilac. Najwięcej „problemu” przysporzył mi najtańszy granatowy perłowy średnio-kryjący lakier z Charbonne. W tym przypadku dopiero po 30 sek. miałam względną pewność.

 Żele kolorowe: mocno napigmentowany biały żel Sugar Effect Indigo, biały żel 3D do wypukłych zdobień Perfect Beauty oraz żel magnetyczny w pędzelku (zielone Kocie Oko Indigo): wszystkie utwardzone w zaledwie 10 sekund! Co do czarnego i gęstego jak smoła żelu do zdobień Paint Gel Indigo nie miałam 100-procentowej pewności, więc łącznie utwardzałam go 20 sekund. Myślę, że warto wspomnieć, iż producenci ww. produktów zalecają utwardzać je w lampach LED „aż” 30 sekund, a lampa poradziła sobie w zdecydowanie krótszym czasie.

 Żele budujące: Jak wiecie, na co dzień używam żeli od średnio-gęstych do bardzo gęstych, zarówno bezbarwnych jak i kryjących cover’ów (kamuflaży). Do testu użyłam więc zarówno żeli tanich (Silcare, 0,80 zł za 1ml, 24 zł/30ml) jak i droższych (Indigo, 3 zł za 1ml, 90 zł/30ml). Co prawda po dziesięciu sekundach żaden żel nie był utwardzony, ale cover oraz clear z Indigo utwardził się w zaledwie 20 sekund (producent zaleca aż 90!), Clear z Silcare w 30 sekund a cover Silcare w 50 sekund. A to i tak dobry czas biorąc pod uwagę fakt, że producent żeli Silcare zaleca je utwardzać 2 min. w UV, o LEDach nawet nie wspominając. To tylko potwierdza działanie podwójnych diod „Dual LED” – lampa utwardziła bowiem nawet żele UV, przeznaczone do takich właśnie lamp.

 Na koniec testu przemyłam jeszcze wszystkie kolory wacikiem nasączonym nail cleanerem (stąd matowy efekt), abyście mogły zobaczyć, że rysy powstałe przy „drapaniu” pewnych kolorów wytworzyły się tylko na lepkiej (zmywalnej) warstwie dyspersyjnej*, a tym samym nie były efektem nieutwardzonego produktu. Jedynie Black Diamond z Semilac wymagał faktycznie 20 sekund utwardzania, o czym świadczą drobne ryski w kolorze czy marszczenia.

*jeżeli będziecie kiedyś wykonywać podobny test to pamiętajcie, że przemywając kolor (bez topu) odtłuszczaczem odrobina pigmentu może zostać na waciku, jednak to nie oznacza, że kolor się nie utwardził ;)

CENA I DOSTĘPNOŚĆ

Wiecie już jak lampa wygląda i jak się u mnie sprawdziła i pewnie zastanawiacie się jaki jest koszt takiego cudeńka. Lampa dostępna jest na AliExpress pod tym linkiem a w chwili pisania tego postu jej cena wynosi $39,99 i według mnie lampa jest warta tej ceny. Moja lampa dotarła po ok. 2 tygodniach od zamówienia (tradycyjną pocztą), a kontakt z producentem był jak zawsze bez zarzutu.

 

PODSUMOWANIE

Na poniżej grafice jeszcze raz przedstawiam Wam krótkie podsumowanie:

Reasumując:

Lampa, mimo intensywnego eksploatowania przez blisko cztery miesiące, okazała się bezawaryjna. Bez problemu utwardziła posiadane przeze mnie żele i hybrydy i to w krótszym czasie niż zalecają producenci. Śmiało mogę więc stwierdzić, że za przystępną cenę otrzymujemy bardzo dobrą jakość. Przy tym jest ładna, lekka i poręczna, nadająca się praktycznie dla każdego: od osób indywidualnych po profesjonalne salony. Różne czasy pracy, wybór mocy, czujnik ruchu – to kolejne elementy, które sprawiają, że lampa powinna przypaść do gustu wielu osobom, bez względu na preferowany system pracy. Z czystym sumieniem przyznaję więc 5/5 gwiazdek i zaliczam lampę do grona moich faworytów. Jeśli więc poszukujecie dobrej i zgrabnej lampy, to śmiało mogę Wam polecić ten model.

 

Poniżej jeszcze wspomniany film, a w nim unboxing, test i recenzja:

 

Dajcie znać w komentarzach czy chcecie czytać więcej podobnych recenzji.

Czy są wśród Was osoby, które chciałyby zobaczyć test czegoś nieco tańszego i bardziej podręcznego, na przykład dla początkujących?

 

 


 

About the Author: Julia

2 Comments

  1. Odpowiedz Marsi

    Witam. Która lampę polecasz sunone 48w czy sun5 48w? Są prawie identyczne i ceny prawie te same więc nie umiem się zdecydować.

    • Odpowiedz Julia

      Lampy faktycznie są bardzo podobne, więc wybór uzależniłabym od parametrów, które najbardziej Ci się przydadzą. Ja lubię obie i używam naprzemiennie, jeśli jednak miałabym wybrać jedną, to uważam, że SUN1 wygląda bardziej solidnie a lustrzany spód jest łatwiejszy w czyszczeniu :) Natomiast jeśli zależy Ci na monitowaniu czasu, to wybierz SUN5, która ma wyświetlacz ;)

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *